|
|
Spokoju nie widać ..
W nocy 1 lutego 2011r. nieznani sprawcy podpalili synagogę niedaleko Kabisu na południu Tunezji. Spaliły się zwoje Tory.
Na Dżerbie w żydowskiej dzielnicy Haumat as-Suk wybito również szyby w kilku samochodach. Z Tunezji wyjechały trzy żydowskie rodziny z powodu problemów po upadku reżimu Ben Alego.
Policjanci w całym kraju manifestują w związku ze złymi warunkami pracy jak i też minimalnymi zarobkami. Jedna z takich manifestacji odbywała się w miejscowości turystycznej Sousse. Policjanci zebrali się przy jednej z placówek policji mieszczącej się w centrum miasta aby wyruszyć stamtąd ulicami miasta. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie pewien incydent. W czasie gdy demonstracja przechodziła główną ulicą jeden z policjantów wyraził swoje niezadowolenie strzelając serią z karabinu po wystawach sklepowych. Były to godziny popołudniowe także ulice były wypełnione ludźmi. Na szczęście nikt nie ucierpiał poza wystawami sklepowymi i elewacją budynku. Niektóre sklepy do dziś dnia nie wznowiły działalności ale jak widać to była słuszna decyzja ..
Kolejnym "głośnym" wydarzeniem w ostatnich dniach było zaginięcie 15-latki , mieszkanki Sousse. Widziano ją ostatni raz w poniedziałek obok jednej z policyjnych manifestacji bardzo "żywiołowo" reagującej na wydarzenia uliczne. Krążą spekulację iż to właśnie demonstrujący policjanci mają swój udział w tym zaginięciu.
4 lutego 2011r. w Sidi Bou Zid dwaj młodzi ludzie zostali spaleni żywcem w celi miejscowego komisariatu policji przez członków dawnej partii Ben Alego. Fakt ten potwierdził w telewizji tunezyjski minister spraw wewnętrznych Farhat Radżhi.
5 lutego 2011r. w mieście El Kef policjanci zostali otoczeni przez około tysiąc demonstrantów domagających się ustąpienia ze stanowiska wyjątkowo brutalnego szefa miejscowej policji. Oblegający komisariat podpalili na parkingu policyjnym osiem samochodów. W odpowiedzi policja otworzyła ogień do tłumu z okien budynku. Następnego ranka sytuacja nieco się uspokoiła, ale w ciągu dnia grupy młodzieży znów zaczęły szturmować komisariat, który w końcu podpaliły. Policja podała, że napastnicy "zrabowali dokumenty policyjne i sprzęt".
W starciach między policją a demonstrantami doszło także w mieście Kibili, na południu Tunezji. Zginął 18-latek ugodzony w głowę granatem z gazem łzawiącym, wystrzelonym z odległości paru metrów. Był on uczestnikiem demonstracji przeciwko objęciu urzędu przez nowego gubernatora mianowanego przez rząd premiera Mohammeda Ghannusziego. Demonstranci rozpoznali w nim starego gubernatora z regionu Kaserin, mianowanego swego czasu przez obalony reżim Ben Alego.
Podczas ostatniego weekendu zginęło łącznie ponad 5 osób a rannych zostało około 50.
Coraz częściej ludność narzeka na brak turystów który oznacza brak pracy dla wielu osób, ale czy w takich warunkach turyści mogą powrócić ?
Zamordowano Polaka ..
Decyzję o wyjeździe na misję do Tunezji podjął samodzielnie. Pracował z dziećmi i młodzieżą. Po trzech latach pracy w Tunezji planował zostać tam dłużej.
Tego samego dnia islamiści domagali się zamknięcia domów publicznych w Tunisie..
"Prawie 500 islamistów, w tym wielu brodatych, demonstrowało w Starej Medinie, żądając zamknięcia jednego z burdeli" - relacjonował jeden z mieszkańców. "Kilkudziesięciu policjantów zamknęło dostęp do dzielnicy. Wystrzelili w powietrze, żeby rozproszyć tłum, który nie chciał odejść, dopóki burdel nie zostanie zamknięty" - powiedział, dodając, że trzy osoby odniosły obrażenia. Jego relację potwierdził inny świadek.
Zgromadzeni rozeszli się, gdy przedstawiciel wojska oświadczył, że dom publiczny już zamknięto.
|
|